Falafel, czyli genialne chrupiące orientalne kotleciki z ciecierzycy

Falafel

Dzisiaj wpis o jednej z moich orientalnych fascynacji of dawna… falafelu. Oczywiście można sobie takiego zakupić „na mieście” za przysłowiowe 10zł, ale ja wolę zdecydowanie taki domowy, mam wtedy pewność na jakim tłuszczu jest smażony, z jakim sosem podany i oczywiście nie zdarzyło mi się jeszcze aby ktoś podawał go z bezglutenową pitą. Całą tą przyjemność możemy zafundować sobie w domu, dodając taką ilość przypraw jaką lubimy, i możemy rozkoszować się naszą zdrowszą wersją kotlecika z ciecierzycy.

Cały sukces falafela kryje się w uprzednim namoczeniu ciecierzycy w wodzie z sodą, dzięki temu po usmażeniu będzie chrupiący za zewnątrz i idealnie mięciutki w środki, oraz w jego dobrym zmieleniu. Ja osobiście używam blendera, ale podobno od specjalistów od falafela słyszałam, najlepsza jest maszynka do mielenia mięsa.

300 gram suchej ciecierzycy

łyżeczka sody oczyszczonej

2-3 ząbki czosnku

pół pęczka siekanej pietruszki

łyżeczka przyprawy garam masala, można też użyć własnej mieszanki kuminu i kolendry, ale garam masala się tu doskonale sprawdza

3 łyżki oliwy z oliwek

woda do miksowania

N a noc nastawiamy ciecierzycę w naczyniu z co najmniej podwójną ilością wody, dodajemy łyżeczkę sody oczyszczonej

Gdy ciecierzyca już namoknie, odcedzamy ją z wody w której się moczyła, dodajmy oliwę, czosnek, 1/4 szklanki świeżej wody i miksujemy wszystko na gładką masę. Im masa gładsza, tym później falafel lepszej konsystencji. Gdyby masa była zbyt sucha, dolewamy jeszcze odrobiną wody. Pamiętajmy że mamy uzyskać konsystencję masy z której łatwo uformujemy kotleciki, wiec nie może ona być zbyt rzadka. Solimy do smaku, dodajemy posiekaną pietruszkę. Możemy też połowę pietruszki zastąpić posiekaną świeżą kolendrą. Formujemy małe kotleciki i smażymy na patelni na oleju w wysokości półtora centymetra około 3 minuty z każdej strony, na złoty kolor. Oczywiście im większe kotleciki tym dłużej tym krócej, itd.

Moje idealne połączenie tego dania jest z sosem tzatziki (mocno czosnkowo koperkowym), chrupiącym zielonym ogórkiem i własnoręcznie upieczoną pitą bezglutenową z czarnuszką… O bułeczkach bezglutenowych napiszę w następnym wpisie.

Smacznego!

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>