Subiektywny poradnik – jak ugotować idealne jajko na miękko i królewskie jajka po wiedeńsku

20200125_155725

Sprawa gotowania jajek powinna być bardzo prosta i oczywista, dlatego na ogół pomija się ją w książkach kucharskich. Czasem trochę czasu poświęca się jajku poche – czyli gotowanym w wodzie zakwaszonej  np. octem, albo winem, gdzie najwięcej możemy poczytać  o specjalnej technice  wykonania odpowiedniego ruchu zawijającego białko wokół zółtka, tak, żeby je otoczyć. Fani jajek na pewno wiedzą co mam tu na myśli, i początkujący mogą się nawet spodziewać okropnej ciapy zamiast jajka poche.

Ale dzisiaj nie o tym, ponieważ  ja osobiście jestem fanką jajek na miękko i jajka po wiedeńsku.

Kiedy byłam małą dziewczynką, mama przygotowywała mi jajka w szklance, które samodzielnie można było rozbijać a ze środka wypływało miękkie żółteczko, achhhh mniam palce lizać i nazywała to jajkami po wiedeńsku. Na tamte siermiężne czasy komuny, brzmiało to iście ekskluzywnie i nadawało śniadaniu zupełnie inny wymiar – wymiar czegoś bardzo szczególnego.

Komuna się skończyła, zasypani wszelkiego rodzaju produktami i smakami „z zachodu”, zachłyśnięci różnorodnością i dostępnością – dodatkowo straszeni mitem złego cholesterolu, jajko zostało zepchnięte i zapomniane na margines śniadań. Przyznam się, że i ja zapomniałam o tym przysmaku na długie lata, jedząc czasem jajka w postaci jajecznicy, czy jeszcze rzadziej omletu,  gdy kiedyś w jakiś magiczny weekendowy poranek przypomniał mi się ten smak z dzieciństwa i postanowiłam go odtworzyć dla siebie i innych  jajcolubów 😉.

I tu się okazało, że te jajka, to nie zawsze tak wychodzą ugotowane jakby się chciało, a w zwykłych książkach kucharskich długość gotowania jajka na miękko podawana  jest średnio jako 4 i ½ minuty. Brrrrrrr z tego podawanego czasu,  to białko jest tylko w połowie ścięte, a właściwie totalnie glutowate. Jak dla mnie jest to nie do przyjęcia, ponieważ glutów nie lubię w żadnej postaci i takie jajko jest dla mnie nie do zjedzenia.

Wtedy to zaczęłam „pracę badawczą” nad gotowaniem jajek na miękko tak, żeby osiągnąć idealny efekt: idealny to taki kiedy białko jest ścięte, a żółtko płynne. Jak już pisałam w tytule jest to subiektywny poradnik, jak gotować jajka na miękko, czyli idealne dla mnie i moich najbliższych. Jak ktoś lubi płynne białko, to oczywiście może gotować standardowe 4 ½ minuty.

Z moich eksperymentów wyciągnęłam następujące wnioski.

Jajka są różne, małe, średnie, duże, mogą być w temperaturze pokojowej, a mogą być dopiero wyjęte z lodówki. Każdy z tych parametrów ma wpływ na dobór długości czasu gotowania jajek. Dodatkowo, żeby zapobiec pęknięciu skorupki podczas wkładania jajka do wrzącej wody, należy czubkiem noża zrobić małą dziurkę na szerszej stronie jajka. Zapobiegnie to pęknięciu skorupki i powietrze, które się tam znajduje pomiędzy skorupką a błonką jajka znajdzie sobie ujście.

Jajka oczywiście wrzucamy do gotującej się wody 😉 niby nie jest to jakaś zupełna nowość, ale gdyby do tego subiektywnego poradnika sięgnął ktoś zupełnie początkujący w kuchni, to żeby nie było, że nie napisałam.

A teraz czas gotowania jajek odpowiednio do ich parametrów:

Duże jajko wyciągnięte z lodówki – 6 minut – jak bardzo duże to nawet 6minut i 30 sekund

Średnie jajko z lodówki – 5 minut i 45 sekund

Małe jajko z lodówki – 5 minut

Jeżeli jajka są w temperaturze pokojowej, to można im odjąć po 20 – 30 sekund gotowania.

Po upływie czasu gotowania odlewam gorącą wodę i na chwilę zalewam zimną wodą, żeby przerwać proces dalszego ścinania się naszego jajka (dzięki temu również łatwiej się je obiera bo nie parzą w palce) obieram w całości ze skorupki i wrzucam po 2 sztuki do kubeczków. Do tego około pół łyżeczki świeżego masła na wierzch i serwuję. Każdy z domowników już samodzielnie rozbija sobie jajka razem z żółteczkiem i cytując klasyka z Seksmisji  „ jak to masełeczko się tam rozpuści – no to palce lizać” 😉 i nasze ekskluzywne jajka po wiedeńsku są gotowe.

Oczywiście jajka należy odpowiednio sobie dosolić do smaku – u nas podawane z bezpszenną foccacią.

Pozostaje jeszcze kwestia obierania jajek. Słyszałam taką teorię, nie wiem czy prawdziwa, że jak jajka są super świeże, to się ciężko obierają. I fakt faktem, że czasem jajka obierają się fantastycznie, a czasem idzie to jak po grudzie i część białka zostaje przyczepiona do skorupki. Nasze jajka się wtedy prezentują mało estetycznie, niestety, dlatego przeczytałam, że gotując jajka z plasterkiem cytryny, jajka zawsze będą się obierały bez problemu. Dzisiaj zapomniałam ten patent przetestować, więc zrobię w przyszły weekend taki test i dam znać czy to rzeczywiście działa, czy to kolejny internetowy mit. A zatem wszyscy do jaj po wiedeńsku i SMACZNEGO.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>